Blog > Komentarze do wpisu

Święta, święta ...

 To czas radości, prezentów, rodzinnych spotkań, brzmi świetnie, co? A tu - dieta bezglutenowa! Świąteczne emocje mogą opaść, szczególnie jak reszta rodziny jest glutenowa.

O NIE!  Nie w tym roku! W te święta  zaskoczymy wszystkich smakiem, zapachem i radością życia.

Każdy przygotowuje się do  Bożego Narodzenia inaczej. A jak jest u nas?
Z domu rodzinnego wyniosłam przekonanie ,że każde święta, to dużo rodziny, dużo jedzenia i miła atmosfera, do której się tęskni .
 Gdy kilka lat temu, jesienią, okazała się że moja pięcioosobowa rodzina musi być na diecie bezglutenowej i to jeszcze bez jaj,  mleka, kukurydzy, ryżu i jeszcze kilku innych produktów – przeżyłam prawdziwy wstrząs. W tym czasie dzieci były w złej kondycji zdrowotnej, więc decyzja mogła być tylko jedna – przechodzimy na dietę. Dzieci – bo muszą, rodzice- wy ich wspierać.

Pierwszy miesiąc jedliśmy głównie owoce, pieniądze w portfelu topniały jak śnieg na wiosnę. To był koszmar. Podtykaliśmy dzieciakom talerz różnorodnych owoców a one  na to „ ble”. Zmieniliśmy więc taktykę – drugi miesiąc jedliśmy: frytki na śniadanie, frytki na obiad, frytki na kolacje. Wszystko poza nimi –„ble”. Spokojnie, wiem jak to brzmi, ale dzieci miały w tym czasie bardzo dużą wybiórczość w zakresie jedzenia. Tego nie jadły bo zielone, tamtego bo czerwone, nie- bo grudkowate, nie- bo papkowate... i tak w nieskończoność. Warzywa - „ble”, mięso- „ble” , owoce – „ble”. Gdy w grę wchodzą zaburzenia w spektrum  autyzmu i  integracji sensorycznej, nic na siłę. Tu potrzebny jest spokój, terapia i cały ocean cierpliwości z domieszką tolerancji.
Po nocach czytałam blogi z przepisami kuchni bezglutenowej i płakałam z bezsilności. Wszystko było z kukurydzą, ryżem, albo skrobią pszenną. No i jeszcze te jajka!
Jeśli coś się nadawało zawierało nieznane dla mnie składniki, nie do zdobycia w małym mieście. Dziś brzmi to niepoważnie, ale 5 lat temu mleko ryżowe sprowadzałam z Czech, a mleko bez laktozy ze Słowacji. Tak było najtaniej, choć mieszkam w północno-wschodniej Polsce!

Pamiętam jak przez pierwsze dni nowej diety, mąż czekał, aż dzieci usną i grubo po północy wyciągał schowane bułki, by rozkoszować się kanapką z serem.  Dzieciaczki jak zaczarowane, za każdym razem, całą trojką wchodzi do kuchni z pytaniem: ” Tata, co jesz?” Nie było wyjścia, Tata też musiał trzymać się zasad.

Pierwsza bezglutenowa wigilia trwała , od słów „usiądźmy” -3 minuty. Tak 3 minuty! Byliśmy tacy dumni, że w ogóle była. Takie były początki.

Dziś święta  to dla nas powód do wielu radości, w tym rozkoszy kulinarnych już od początku listopada. Dzieci uwielbiają jak ćwiczymy dania wigilijne. Pojawia się zupa burakowa bez buraków,  uszka, pierogi, paluszki rybne. Oczywiście robimy również próbę z kutią i łazankami z makiem. Niektóre potrawy choć tradycyjne, w naszym domu noszą swoje nazwy i tylko pod nimi dania są „zjadliwe” a nawet smaczne dla moich dzieci inne noszą tradycyjne nazwy ale niewiele mają wspólnego z oryginałem. Ale czy to ważne , jak to się nazywa? Skupiamy się raczej na smaku, zapachu i wyglądzie.

Ważne są przygotowania. Wszystko rozpisuję na kartkach. Mam ich trzy. Pierwsza to produkty potrzebne do potraw wraz z ilością,  druga to dokładny spis: dań , ciast, przekąsek na każde z  dni świątecznych i trzecia to kalendarz prac od 15 do 42 grudnia. Nazywamy to „listą ścisłego zarachowania”. Z tymi kartkami, przygotowania i same święta to prawdziwa przyjemność i duża ulga dla portfela.

Dzięki ćwiczeniu dań wigilijnych, nie tylko przygotowuję dzieci to tej szczególnej kolacji, przypominam sobie receptury, mam też czas na porównanie różnych przepisów i wyboru najlepszych dań .  Jemy, głosujemy i razem, całą rodziną tworzymy menu na tegoroczną kolację. Nie umiem wyrazić słowami zachwytu dzieci, gdy w Wigilię najlepsze z próbnych dań stoją na stole. Wtedy czuję, że odzyskałam radość świąt, skradzioną wcześniej przez dietę bezglutenową.

 Radosnych, pachnących, smacznych i różnorodnych dań na co dzień i od święta życzę z całego serca.

poniedziałek, 25 grudnia 2017, gospodarnakuchnia